Zwiedzanie Pragi rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo już około 6 rano. Wybranie się w listopadowy poranek na most Karola (Karlův most) okazało się strzałem w dziesiątkę. Mieliśmy Pragę prawie dla siebie.

Pierwsze co mnie uderzyło w stolicy Czech, to to, że Czesi mają ,,wywalone”. Na środku chodnika, przy przejściu dla pieszych,jakiś gentleman wyciągnął swój interes i bez pardonu załatwił, co miał załatwić, i pomaszerował dalej. Podobnych sytuacji już
nie liczyłam. Bardzo szybko zrozumiałam, że to chyba normalne.

Sprawa już nie wydawała się taka dziwna, kiedy zobaczyliśmy co stoi przed wejściem do muzeum Franza Kafki w czeskiej dzielnicy Malá Strana. A mianowicie dwóch ruszających się i sikających jegomości. A sikają prosto na Republikę Czech. Nie ma to jak ,,lać na swój kraj.”

Bo Praga to czeski humor, dystans do siebie i zabawa. Uśmiech. Śmiesznie brzmiące słowa. Piwo. Jakieś czary, które sprawiają, że czujesz się tam niesamowicie dobrze. I chcesz powrócić nieraz. Tak kosmopolityczna, jak ci dwaj wspomniani wcześniej sikający panowie, którzy powstali na cześć wejścia Czech do Unii Europejskiej.

Wolność jest tutaj szczególnie hołdowana, czego dowodem może być ściana Johna Lennona. Miejsce, w którym jak nikt poczujesz się obywatelem świata. Poczujesz ducha buntu, gdyż mur powstały w latach 80 wciąż szerzy ideę młodego pokolenia, mimo, że komuniści przemalowali go na biało w 1998 roku. Kto pragnie zobaczyć czeski mur berliński na żywo, musi koniecznie odwiedzić Pragę.

Praga to także piękne widoki i pyszne jedzenie, szczególnie polecamy knedliczki, gęsinę i pierniczki. Pycha!

Em


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *