Tam na dole zostało wszystko, co cię męczy…

Dosyć często rozważam Co jest warte me życieSetka zgranych kawałkówMiraż bycia na szczycieW takich chwilach najczęściejRuszam gdzieś w PołoninyTam zmęczony wspinaczkąCzłowiek staje się inny ,,Za mgłą” KSU (choć ja preferuję wersję Dzieci PRL-u) Gdy poszukiwaliśmy samotności i wyciszenia przed nami stanęły one: majestatyczne góry.  Namacalny kontakt z  naturą to niemalże mistyczne zderzenie z samym sobą. Nie istnieją już błahe rozterki, nie ma żadnych pytań, jest tylko rozkaz, aby iść dalej. Doświadczenie idealnie sprawdza się u jednostek narzekających. Nie ma, że boli, nie ma odcisków, jest tylko dam radę, inaczej zginę. Góry uczą cierpliwości, prawdy o swoim charakterze oraz o tym, że wszystko Więcej…

Luwr i Salvador Dali w Paryżu

Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2 – Pablo Picasso Życie dla samego życia to dla mnie za mało. Podobnie jak podróżowanie dla samych zabytków i wypoczynku. Ja muszę poczuć coś nieuchwytnego, dostępnego tylko zmysłami i osiągnąć stan tak zwanego duende. Lubię myśleć o swoich podróżach raczej w kategorii poszukiwań. By dowiedzieć się czegoś o sztuce, by chłonąć jej siłę i przekaz, i choć trochę odsłonić tajemnicę wszechświata. A gdy spróbuję spojrzeć na dzieło oczami artysty, muszę pamiętać słowa Eugene Delacroix: Gdybym nie miał farb, malowałbym błotem. Prawdopodobnie większość Więcej…

Paryż, oh Paryż, czyli kiedy marzenie się spełnia.

Paris est la grande salle de lecture d’une bibliothèque que traverse la Seine – Walter Benjamin (fr. Paryż jest wielką biblioteką, przez którą przepływa Sekwana) Słowo Paryż  uruchamia lawinę skojarzeń.  W ekspresowym tempie w naszej podświadomości zmieniają się obrazki jak w kalejdoskopie. Przesuwamy się od kawiarenki, gdzie pracowała Amelia, przy akompaniamencie Non, je ne regrette rien Edith Piaf, by zatrzymać się oniemiali pod Katedrą Notre Dame, gdzie przez chwilę miga nam zgarbiona sylwetka Dzwonnika i już nie wiemy, czy zdarzyło się to naprawdę, czy tylko nam się przewidziało. Miasto miłości wzdycha Więcej…

Venezia è un pesce, czyli niezapomniane wrażenia z Wenecji.

Być w Wenecji, to jakby zjeść całe pudełko czekoladek z likierem naraz. Truman Capote Venezia è un pesce, czyli Wenecja jest rybą. Widziana bowiem z lotu ptaka, kształtem przypomina wodnego kręgowca. I zachwyca. Wydaje się tak nierzeczywista, niemalże jakby przeniesiona z bajki. Wręcz efemeryczna, gdyż każdego roku tonie o kilka centymetrów.  Obdrapane budowle przypominają nam o upływie czasu, a kołyszące wody Adriatyku koją nasze zmysły.  Z uwagi na to, że miasto opiera życie na palach, tak jak pisze Tiziano Scarpa– w Wenecji “spacerujemy po odwróconym lesie”.          Romantyzm ten przerwany jest Więcej…

Buongiorno Milan!

Lądując w Bergamo, rzesza zwolenników taniego podróżowania obiera kurs na Mediolan, czy jak mówią miejscowi Milan. Co takiego zatem zachwyca w Mediolanie? Nam trudno powiedzieć. Powitały nas w metrze piękne graffiti i  niezaprzeczalnie spędziliśmy cudowny dzień, relaksując się w parku Sempione i zamku Sforzów.   Ale warto wziąć poprawkę na to, że podróżujemy zawsze w dobrym humorze i z otwartością szukamy w nich jak najwięcej pozytywów. Było więc śniadanko na świeżym powietrzu, w doborowym towarzystwie żółwi, flamingów i kaczek.   Było trochę zadumy przy il Muro delle Bambole (Wall of Dolls), czyli murze powstałym Więcej…

Bergamo oraz Como, czyli jak zakochaliśmy się w Lombardii

Od podróży do Bergamo dzieliło nas zaledwie 60 zł. Tyle bowiem kosztował bilet do raju. Wystarczyło tylko wrzucić na głowę kapelusz i zapuścić Felicita. Co znajdziemy w Bergamo? Prawdziwe Włochy. Wąskie, kręte uliczki, którymi będziemy leniwie spacerować, kawę z widokiem na Alpy i niesamowity spokój. Zatem festina lente!    Na miejsce swojego żerowania, dinozaury upatrzyły sobie Bergamo. A nam ślinka ciekła na widok wystaw pełnych pizz i ciasteczek. Czy mówiłam już, że trafiliśmy do raju? Jednak swoje miejsce na ziemi znaleźliśmy o półtorej godziny drogi z dworca kolejowego w Bergamo. Mamma mia, jak bardzo chcielibyśmy tam Więcej…

Kosmopolityczna Praga

Zwiedzanie Pragi rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo już około 6 rano. Wybranie się w listopadowy poranek na most Karola (Karlův most) okazało się strzałem w dziesiątkę. Mieliśmy Pragę prawie dla siebie.   Pierwsze co mnie uderzyło w stolicy Czech, to to, że Czesi mają ,,wywalone”. Na środku chodnika, przy przejściu dla pieszych,jakiś gentleman wyciągnął swój interes i bez pardonu załatwił, co miał załatwić, i pomaszerował dalej. Podobnych sytuacji już nie liczyłam. Bardzo szybko zrozumiałam, że to chyba normalne. Sprawa już nie wydawała się taka dziwna, kiedy zobaczyliśmy co stoi Więcej…

Szczęście spotkasz w Wilnie i w Trokach

Lithuania, my country! You are as good health: How much one should prize you, he only can tell Who has lost you. Your beauty and splendour I view And describe here today, for I long after you. Adam Mickiewicz- Pan Tadeusz (tłum. Marcel Weyland)   Uwielbiam nie mieć żadnych oczekiwań wobec podróżniczych miejsc, zanurzać się w ich atmosferę i czekać aż zdanie wyrobi się samo. Gdy przylecicie do Wilna,od razu zauważycie, że jest inaczej niż w większości stolic Europy. Spokojnie, niemal swojsko. Wszędzie można dostać Więcej…

Tajemnicza Sintra i rajskie Cascais

Magia Sintry nas oczarowała. To romantyczne miasteczko znajduje się pół godziny drogi pociągiem z Lizbony, a sam bilet kosztuje zaledwie 2,25€ w jedną stronę.  Górzyste tereny i bujna roślinność chroniła nas przed upałem, więc spacerowało nam się niezwykle przyjemnie. Na trasie do zamku Maurów nie napotkaliśmy też zbyt wielu turystów. Aspołeczni oraz szukający wyciszenia będą zachwyceni! Droga wiła się pod górę, ale widoki rekompensowały zmęczenie. Najwięcej czasu spędziliśmy w Quinta da Regaleira, pełnego zakamarków i miejsc, w których warto się zgubić. Dociekliwi znajdą wiele odniesień do symbolizmu, templariuszy oraz alchemii. Idealne miejsce dla nas! Bajkowe Więcej…

Lizbona- miasto ze snu na 7 wzgórzach

Any Portuguese town looks like bride’s finery – something old, something new, something borrowed, and something blue. – Mary McCarthy, Letter, 1962 Choć na chwilę postawić nogę na balkonie Europy, to całkiem inne przeżycie niż się tego spodziewałam. Lizbona to taka druga Barcelona, myślałam przed podrożą, tylko na końcu Europy. Posługują się przecież językiem prawie hiszpańskim, mają takie same ciepłe lata i tu podobieństwa wydają się kończyć. Dla tego, kto pragnie odwiedzić Portugalię mam jedną dobrą radę. Nie traktuj Portugalii jak drugiej Hiszpanii. Znajdź dla niej w sercu osobne miejsce. Więcej…